Moje czytanie

Historia polskiego biznesu, czyli Ośrodek Karta przedstawia historię dr Ireny Eris.

Wyczytuję po kolei książki wydawane przez Ośrodek Karta bo to jest perspektywa historyczna, która jest mi bliska, perspektywa jednostki. Mozaika tych perspektyw składa się na większą całość. Bliska mi jest również perspektywa biznesowa.  Pracując przez wiele lat w agencjach z małymi, średnimi i największymi firmami z najróżniejszych dziedzin  oraz sama maczając palce we własnych spółkach  zawsze  z niekłamaną fascynacją uczyłam się biznesu we wszelkich jego odmianach. Po książkę dotyczącą opowieści o firmie Irena Eris sięgnęłam więc z podwójną przyjemnością. A może nawet potrójną? Bo dochodzi jeszcze fakt, że twarzą oraz współtwórczynią tego sukcesu jest kobieta. A ja kobietom w biznesie […]

Więcej

Interesująca, acz nie zachwycająca. „Cukier” Bibiany Candii.

„Cukier” Bibiany Candii to sto czterdzieści dwie strony napisanej współcześnie opowieści historycznej. Czyżby trend grzebania w trudnych kartach przeszłości, tych dotyczących najuboższych, wyzyskiwanych dotyczył nie tylko Polski? Wygląda na to, że masowo oddajemy głos tym, którzy nie byli do tej pory słyszalni. Na korzyść powyższej tezy przemawia fakt, że książka miała już sześć wznowień i zdobyła liczne nagrody. Pisarka cofa się do roku 1853, do Galisji i pokazuje nam hiszpańskie oblicze niewoli. Grupa ubogich chłopców opuszcza rodzimy kraj, żeby pracować na plantacji trzciny cukrowej na Kubie. Tam okazuje się, że nie przyjechali godnie zarabiać. Przyjechali zastąpić niewolników z Afryki. To […]

Więcej

Historia z perspektywy jednostki. Ośrodek Karta i dzienniki Małgorzaty Niezabitowskiej „W twoim kraju wojna!”.

„W twoim kraju wojna!” – to tytuł książki Małgorzaty Niezabitowskiej. I jednocześnie słowa wypowiedziane do jej partnera, który w chwili wybuchu stanu wojennego był w Niemczech. Kolejna świetna pozycja wydana przez Ośrodek Karta, pozycja, która pozwala poczuć i zrozumieć tamte emocje, tamto myślenie. Łatwo patrzeć na to, co było z perspektywy czasu. Dobrze zanurzyć się w rzeczywistości taka jaka była wtedy. To szalenie pouczające! (I z takich właśnie materiałów można wyciągać wnioski na teraz). Dostajemy trzy dzienniki. Od razu skojarzyło mi się to z genialnym „Zaufaniem” Diaza, gdzie też dobieramy się do faktów poprzez kolejne opowieści. Zdzieramy warstwy. Tyle, że […]

Więcej

Dorosły nie znaczy dojrzały, czyli „Madame Monday. Po dorosłemu” Joanny Flis.

Pięknie mi się zbiegła lektura „Madame Monday. Po dorosłemu” z lekturą lutowego numeru Miesięcznika Znak „W kulturze ciągłej terapii”. Bogdan de Barbaro wspomniał w nim, że nasza kultura się psychoterapeutyzuje. Z jednej strony jest to trend bardzo mi bliski, z drugiej kiwam głową nad zdaniem profesora: „Niebezpieczeństwo widziałabym w tym, że medykalizacja i psychoterapeutyzacja mogą doprowadzić do rezygnacji z własnych poszukiwań i refleksyjności”. „Nie wystarczy być dorosłym, żeby być dojrzałym” – pisze z kolei profesor o tytule Joanny Flis na okładce jej tytułu. Branie odpowiedzialności za siebie i swoje działania to według mnie jeden z ważnych aspektów dojrzałości, o której […]

Więcej

Czy to będzie klasyczka? Chimamanda Adichie i „Amerykaana”.

To jest historia miłosna, historia o sile własnych korzeni i podręcznik różnych odcieni rasizmu w jednym. Genialnie się to Chimammandzie Adichie udało! Nadać lekkość tak głębokim, złożonym tematom to moim zdaniem niebywała sztuka. Główną bohaterką jest Ifamelu, czyli tytułowa „Amerykaana”. Ta, która z Nigerii przeniosła się do Stanów Zjednoczonych i spędziła tu odpowiednio dużo czasu, żeby przesiąknąć tym, co tutejsze. Studentka. Pracownica agencji PR. Wreszcie blogerka zajmująca się rasą. Bystra i bezkompromisowa obserwatorka. Poznajemy jej historię przy okazji odkłamując sobie Afrykę. Patrzymy na Nigerię od środka, oczami dorastającej dziewczyny. Przypatrujemy się  jej zakochaniom i związkom. Losom przyjaciół i przyjaciółek. Rodzi […]

Więcej

Polskie melodie na różnych życiach. Biografia Urbana.

Lubimy te melodie, które znamy. Od czasu do czasu wygrywam sobie tę polską na różnych życiach. Sięgam po kolejne rodzime biografie. Ta Urbana poruszyła mnie mocno, niczym ostatnio „Bauman” Izabeli Wagner i „Różewicz. Rekonstrukcje” Magdaleny Grochowskiej. A może nawet bardziej. Dominuje w niej jednak zupełnie inna nuta niż w tamtych. Kpina i dystans uniemożliwiają jakąkolwiek wiarę, także tę partyjną, oferują za to jasność widzenia. Inteligencja i pióro nie zawodzą nigdy. Pada jednak na nie cień innej wartości bezwzględnej: godnego życia materialnego, własnego.  Czy to forma odreagowania Holocaustu? Choć nigdy nie czuł się Żydem, to agresja faszystowskich Niemiec zrobiła z niego […]

Więcej

Debiut Natalii Ginzburg. „The Road to the City”.

Uwielbiam obserwować pisarki, pisarzy, którzy w swojej twórczości obsesyjnie wracają do pewnych wątków, tematów. Natalia Ginzburg powtarza ten z obserwowaniem świata z punktu widzenia dojrzewającej dziewczyny. I niechcianą ciążę. „The Road to the City” to jej debiut z 1942 roku. Pisarka miała wtedy zaledwie 26 lat. Jednocześnie czuć w nim tę pisarską siłę, którą w sobie niesie, szerokie możliwości  i brak mocy pisarskiego doświadczenia, które tak doskonale jest widoczne w „Słowniku rodzinnym” i „Naszych dniach wczorajszych”. Te kolejne tytuły są z całą pewnością gęstsze. Więcej w nich szczegółów znaczących.  „The Road to the City” to niespełna stu stronicowa nowela. Napisana […]

Więcej

„Drogi Michele” Natalii Gizburg. O rodzinie i samotności.

„Drogi Michele” jest  jak „Pokój Jakuba” Virginii Woolf. O głównym bohaterze opowiadają inni, rodzina, bliscy oraz sytuacje, w których brał udział. On sam, z małym wyjątkiem, milczy. Dojmująco udaje się Natalii Ginzburg dotknąć w ten sposób pewnego złamanego życia. Oraz podkreślić nieuchronną człowieczą samotność. „Ale każdy z nas jest na jakimś odcinku samego siebie niezrównoważony i nieporadny, a czasem nieodparcie pociąga nas włóczęgostwo i odetchnięcie czymś innym niż własna samotność i wystarczy zdać sobie z tego sprawę, żeby cię zrozumieć”. W pewnym momencie zelektryzowały mnie słowa-stygmaty. Jakże Ginzburg mogła ich użyć? Fe, książka brzydko się zestarzała, chciałam osunąć się w […]

Więcej

Carson McCullers „Komu ukazał się wiatr?”. Wielkie opowiadania amerykańskie.

Zaczęłam czytać i właściwie dość szybko okazało się, że właściwie to nie ja czytam, czytanie wygrywa się we mnie właściwymi nutami, jestem nim cała. Spotkałam się z Carson McCullers po raz pierwszy w tych właśnie opowiadaniach i było to spotkanie, które otworzy zapewne jakiś ciąg dalszy, poszukiwanie innych lektur, eksplorowanie jej pisania. Fascynuje mnie fakt, ile wspaniałych, nie odkrytych jeszcze przeze mnie pisarek czeka na mocno już zakurzonych półkach. Fakt, że do którejś z nich intuicyjnie chcę wracać jest formą dużego komplementu. McCullers pisze o małych amerykańskich miasteczkach i robi to wnikliwie. W krajobrazie, który maluje skupia się na ludziach […]

Więcej

„Kobiety Solidarności. Materiały odrzucone” Marty Dzido. Bez nas nic.

Istnieje gigantyczny worek z książkami potrzebnymi, ale dość słabymi. Ta jest moim zdaniem istotna i dobrze napisana; z zastrzeżeniem dla malkontentów, że jej rolą nie jest pewnie doszczętne, monograficzne wyczerpanie tematu, w sposób naukowy, to raczej pozycja z założenia przeznaczona dla szerszej grupy odbiorców i odbiorczyń. Chodzi  o powtórne wejście do tej historycznej rzeki związanej z Solidarnością i świeże spojrzenie, odarte z tego filtra, który systematycznie od wieków gumkuje kobiety z historii. Marta Dzido siedzi w temacie od lat, podczas lektury czułam, że weszła w niego z pasją i zaangażowaniem, głęboko. Kobiety w Solidarności były. Kropka. Kobiety odegrały w Solidarności […]

Więcej

Ponadczasowa literatura najwyższych lotów. Natalia Ginzburg i „Nasze dni wczorajsze”.

Minęło już ponad siedemdziesiąt lat od jej napisania. Minie kolejne kilkadziesiąt a czytanie Natalii Ginzburg wciąż będzie aktualne. To wyróżnik wielkiej literatury. Zaczęłam od jej „Słownika rodzinnego” i poczułam, że we mnie zapadnie. Nie myliłam się. Po dwóch latach od lektury wciąż mocno siedzi w mojej głowie. „Nasze dni wczorajsze” oceniam równie wysoko. Oczami dorastającej dziewczyny oglądamy pewną rodzinę we Włoszech czasów Mussoliniego. Relacja jest prowadzona najpierw z boku, bo narratorka tylko obserwuje, potem stopniowo przesuwa się do środka. Ale wciąż jest beznamiętna, przedstawia, nie tłumaczy. Nie ma wyróżnionych dialogów, są one tylko częścią całego opowiadania. Zagęszczającej się sytuacji. W […]

Więcej

„Stulecie kobiet. Usłyszeć siebie”. Dobrze zredagowane historie prawdziwe.

Idę o zakład, że większość z Was nie zna tego tytułu. Ja też nic o nim nie czytałam. Okładka nigdzie mi nie mignęła. Nie było marketingu. Jednak dzięki temu, że bardzo cenię Ośrodek Karta, czyli organizację, która tworzy archiwum ludzkich opowieści, wiecie, tej historii prawdziwie powszechnej,  będącej udziałem tak zwanych zwykłych ludzi natknęłam się na niego wśród innych ich książek. Szczerze polecam wszystkim zainteresowanym tego typu materiałami. Czytałyście, czytaliście  „Chłopki”? Duża szansa, że tak. Tam była praca na dokumentach z dwudziestolecia, w tym bezpośrednich relacjach. No więc w „Stuleciu kobiet” macie jak gdyby czysty tekst źródłowy. Świetnie dobrane materiały z […]

Więcej