Moje czytanie
„Słabsi” Nunez. Łapanie zbyt wielu srok za ogon.
„Pełnia miłości” Sigrid Nunez była w moim podsumowaniu pierwszej połowy 2023 roku jedną z najlepszych książek. Sięgnęłam więc po „Słabszych” od razu w dniu premiery, nie mogłam się jej doczekać. Znów jest pierwszoosobowa narratorka, intymna opowieść. Dużo erudycyjnych popisów z dziedziny literatury.Dla mnie bardzo interesujących, zwłaszcza wtedy gdy dotyczą pisania. Już motto tej książki bardzo mi się podobało: „Jak się odsłonić, nie prosząc przy tym o miłość lub współczucie? Margo Jefferson, seminarium o pisaniu Negrolandu”. Tylko dlaczego motta musiały być aż trzy? To wg mnie dobra puenta dla „Słabszych”. Tytułu według mnie rozwleczonego pomiędzy dygresje i rozważania, nie ciążącemu ku […]
„Długi płatek morza”. Allende jako rasowa opowiadaczka.
Isabel Allende jest doskonałą opowiadaczką, a ja lubię pisarki-opowiadaczki, które prowadzą nas przez jakąś historię w miarę lekko, tak, że zatapiamy się w niej bez reszty, zapominamy o świecie. A najbardziej lubię jak ta historia nie jest zbyt grubo ciosana, nie jest też czystym graniem na emocjach (choć emocji dostarcza). Zostawia pytania. Tak właśnie jest w „Długim płatku morza”. Dodatkowo dostajemy też, jak to często bywa u Allende, kawałek powtórki z historii. Zaczyna się od wojny domowej w Hiszpanii. Potem mamy Chile i burzliwe zmiany polityczne. Te dwa kraje spłata ze sobą Pablo Neruda, chilijski poeta, który organizuje pomoc dla […]
Robinsonka. „Ściana” Marlen Haushofer.
Pamiętam uczucie z jakim w podstawówce czytałam Robinsona Cruzoe. To było o radzeniu sobie w każdych okolicznościach. Opisy rzeczy, które udało mu się zrobić, a potem ulepszyć dla własnego przetrwania sprawiały mi wręcz fizyczną przyjemność. „Ściana” Hausohofer też jest o tym. O współczesnej Robinsonce, która zamiast wylądować gdzieś na bezludnej wyspie, zostaje odcięta w lesie, w myśliwskiej chatce od reszty świata i ludzi. Pewnego dnia dookoła lasu wyrosła ściana. Wygląda na to, że poza nią nie ma nic. W centrum książki jest bohaterka, która nie ma imienia. Po co jej imię w świecie bez ludzi? Pytanie idzie nawet dalej – […]
Dobry debiut, czyli „Strużki” Marii Halber.
Śledzę pilnie Wydawnictwo Cyranka, nawet wtedy gdy bierze się za wydawanie gatunku, który generalnie coraz częściej doprowadza mnie do szewskiej pasji albo przynajmniej irytacji, w czym zresztą czuję się mocno odosobniona: mini prozy pisanej w pierwszej osobie. „Strużki” takie właśnie są. Ale z jakiegoś powodu po raz kolejny Cyranka do mnie trafiła! Może dlatego, że ta proza ani trochę nie jest egotyczna? Że dzięki powyższemu bohaterki są z krwi i kości a nie ze splątanych, zajętych sobą myśli narratorki? Sam język (celny, oszczędny) by mnie nie przekonał. Ale jest i fabuła. To nie tylko książka – zapis emocji, choć przecież […]
Wielogłosowa powieść rodzinna z migracją w tle. „Dżiny” Fatmy Aydemir.
Tytułowe dżiny to rodzinne tajemnice, które czasem rozsadzają korek butelki, w której je zamknięto. Niestety moja wiedza chemiczna pozostawia wiele do życzenia, bo aż mi się marzy metafora procesów, które zachodzą wewnątrz tej zamkniętej na głucho flaszki. Wyobrażam sobie, że na początku jest tam jeszcze wiele przestrzeni, wygląda na to, że cały trick się udał, będzie spokój, ale zamknięty materiał stopniowo buzuje, rozrasta się jak drożdżowe ciasto pozostawione w cieple, tyle, że ten tu żywi się milczeniem. Aż w końcu staje się jasne, że eksplozja jest nieunikniona. Dżiny wyjdą na świat. Zresztą już wcześniej wycieki zaczadzają atmosferę. To fascynujące socjologiczne […]
Czarno wszędzie, czyli „Ciężar skóry” Małgorzaty Rejmer.
Ciężar skóry, czyli ciężar istnienia pełnego przemocy i samotności. Każde z opowiadań, czy to albańskie, czy polskie, bo pisarka porusza się w tych dwóch dobrze sobie znanych światach, aż się ugina od krzyku rozpaczy, który niekiedy aż trudno znieść. Nie byłam fanką „Toksymii”, wolałam reporterskie „Błoto słodsze niż miód”. W najnowszym zbiorze Rejmer zdecydowanie mnie do siebie przekonuje jako pisarka fikcji. To jest dobre, przemyślane i dojrzałe pióro. Ale też głos skrajnie przesiąknięty czernią. Mnie osobiście brakuje w nim choć iskierki światła. Co pozostaje czysto subiektywnym oczekiwaniem, a nie obiektywną oceną. Aga Szynal
„Małe preludia” Helen Garner. Siła luk w literaturze.
„Podoba mi się twoja piosenka. Dam ci radę. Wróć do domu i napisz ją jeszcze raz. Wyrzuć z niej banały. Każdy zna „To zawsze tak się dzieje” albo „Weszłam w to w pełni świadoma”. Usuń te rzeczy. Zostaw tylko obrazy. Wiesz, o co mi chodzi? Musisz wyznaczyć granicę między tym, co rozumiesz, a czego nie rozumiesz. Między banałem a tym drugim. Zrób luki. Nie zagłębiaj się w to. Nie wyjaśniaj wszystkiego. Zostaw dziury. Muzyka zrobi resztę”. Właśnie tak napisane są „Małe preludia”. Tyle że zamiast muzyki zostaje miejsce na nasze myśli. Sami sobie musimy wypełnić te dziury. Tchnąć ducha w […]
„Jesteś oszustką. Syndrom, który cię niszczy” Małgorzaty Mielcarek. Rzecz o kobietach.
Dowiesz się, że nie jesteś sama. To najlepsza zachęta do tego, żeby przeczytać „Jesteś oszustką. Syndrom, który cię niszczy” Małgorzaty Mielcarek. Bo która z nas choćby raz nie była w tym miejscu? Ja? Na pewno chodzi o mnie? To musi być pomyłka! Przecież nie jestem dość dobra. Znacie to? Oczywiście syndrom ten może dotknąć każdego. Ze statystyk wynika jednak, że najczęściej dotyczy właśnie kobiet. Zdecydowanie zbyt często nie czujemy się wystarczająco dobre. Nawet jak stoją za nami fakty. Konkretne dokonania. Solidna wiedza i kompetencje. Ciągle nam nie dość. Zaharowujemy się w perfekcjonizmie, bo wciąż nam się wydaje, że jeśli nie […]
„Siedem życzeń. Rozmowy o źródłach nadziei”, czyli dobra książka na Nowy Rok.
Lubię przysłuchiwać się mądrym rozmowom w formie czytanej. Szczególnie chętnie w okresie przełomu roku. W czasie podsumowań i planów noworocznych. Ciemności i stopniowo rosnącego w siłę światła. „Siedem życzeń. Rozmowy o źródłach nadziei” było więc tytułem jak najbardziej na miejscu. Katarzyna Kasia i Grzegorz Markowski starannie dobrali rozmówczynie i rozmówców (prawdopodobnie nie wszystkie nazwiska znacie, za to wszystkie to postaci, od których wiele możemy się nauczyć w ich dziedzinach). W sposób przemyślany poprowadzili te konwersacje. Szukając źródeł nadziei. Czy trzeba dodawać, że tkwią w poczuciu sprawczości? Niczym we wszystkich największych opowieściach świata powielanych na wszystkie możliwe sposoby (bo ich potrzebujemy). […]
„Wielka magia”, czyli Elizabeth Gilbert o kreatywnym życiu.
Nie czytałam ani nie oglądałam „Jedz, módl się, kochaj”, bo czułam, że to raczej nie dla mnie. Znam za to inną powieść Elizabeth Gilbert, „Miasto dziewcząt”. Podobała mi się. Pewnie dlatego gdy Eweliną Szyszkowska @pierwszewydanie w podkaście Pisarski backstage zaproponowała jej „Wielką magię” jako jeden z wartościowych tytułów pomocnych wg niej przy pisaniu, do którego wraca właściwie co roku (a ma dużą wiedzę na temat tego segmentu rynku wydawniczego plus własne doświadczenie pisarskie) nie wahałam się, kupiłam od razu. Nie pisałabym Wam teraz o tym, bo tych podręczników pisania pożeram całkiem sporo i niemal nikogo to nie interesuje, w końcu […]
Czytanie jak medytacja. „Księgi Jakubowe” Tokarczuk.
Czytanie jej było trochę jak medytacja. Kiedy udaje się w niej zanurzyć nie istnieje nic innego, jesteś tu i teraz. Czasem jednak natłok spraw sprawia, że myśli nie chcą puścić, zabierają na boki. Wtedy bywa, że ogarnia mnie frustracja. Były chwile (setki stron), gdy czułam się niemalże jak obecny tam skryba (nie uczestniczka, bo postać Jakuba Franka była dla mnie zbyt odpychająca). Były takie, kiedy moja uwaga odpływała na boki. Wiązało się to jednak raczej ze światem zewnętrznym jako rozpraszaczem, a nie słabszymi momentami tej powieści. Takich nie ma. To literacki projekt ogromnego rozmachu. Każda książka powołuje do życia cały […]
Dziewięć najlepszych tytułów 2023 roku.
W tym zestawieniu znajdziecie wyłącznie literaturę kobiet, bo tylko taką zajmuje się zarówno tu, na blogu, jak i na moim instagramowym profilu. Wybrałam tytuły, które spełniły zarówno kryterium subiektywnego jak i obiektywnego zachwytu. Subiektywnego, a więc takie, które poruszały we mnie osobiście jakąś czułą strunę, bliskie mi tematy, bliskie mi bohaterki, klimat, ton. Obiektywnego, a więc bazując na moim czytelniczym doświadczeniu, jako miłośniczka literatury, a nie krytyczka literacka czy literaturoznawczyni mogę stwierdzić, że są to książki dobrze skonstruowane, wyróżniające się sposobem ujęcia tematyki, psychologicznym wglądem albo jakimś innym istotnym dla literatury czynnikiem. Chciałabym szczególnie wyróżnić trzy z nich. „Demon Copperhead” […]