Moje czytanie

„Ludowa historia kobiet”. Dyskryminacja, przemoc, pieniądze.

Kiedy radykalny konserwatyzm próbuje unieważnić ruchy emancypacyjne, wmawiając nam, że feminizm poszedł za daleko i dyskryminowani są aktualnie mężczyźni  (co nie ma nic wspólnego z faktami, ale fakty też się unieważnia) to czytanie takich książek jak ta ma tym większy sens. „Ludowa historia kobiet” pod redakcją Przemysława Wielgosza to zbiór artykułów naukowych różnych autorek na temat sytuacji kobiet z ludu na przestrzeni wieków. Mowa tu o chłopkach, robotnicach, migrantkach, nauczycielkach, opiekunkach, czarownicach. O przemocy. „System patriarchalny premiował przemoc, która podtrzymywała hierarchię, dlatego im niższy był status jednostki  (…) z tym większym prawdopodobieństwem mogła ona doświadczyć przemocy i tym mniejsze miała […]

Więcej

„Czerwony głód” Anne Applebaum. Tytuł, którego nie zapomnę do końca życia.

To jedna z tych książek, których nie zapomnę do końca życia. Uwielbiam pisanie Anne Applabeum za to, że najbardziej skomplikowane kwestie i problemy opisuje prostym, zrozumiałym językiem. I nic a nic nie spłyca przy tym wydźwięku lektury. Dba o to, by rzeczywistość została odmalowana w całym jej poplątaniu. A jednocześnie zawsze wychodzę z czytania jej książek z dość jasnym przesłaniem. Tym razem ze znacznie dogłębniejszym rozumieniem tego, co właściwie jest celem Rosji w Ukrainie i z czego to wynika. Najpierw dowiedziałam się o tym od Oksany Zabużko, która przedstawiła kwestię w optyce kulturowej (polecam „Planetę Piołun”, która wyszła w Polsce […]

Więcej

„Mieszkania-namioty” i „dom- kotwica pokoleń” Bliski mi dualizm Kuncewiczowej w szkicach biograficznych Aliny Szałagan.

Szałaput (znacie takie ładne słowo? Tak o mnie mówili rodzice) i roztrzepaniec to ja. Tak się ucieszyłam, gdy wypatrzyłam w poście https://www.instagram.com/ulikaiz/# że istnieją autobiograficzne książki Kuncewiczowej. I co? I zamiast je kupić, nabyłam przypadkiem drogą kupna szkice biograficzne na jej temat. „Maria Kuncewiczowa – przybliżenia”. Ale nie ma tego złego, bo dla mnie, coraz większej fanki pisarki, wcale interesujące (analizy oparto również na jej listach do bliskich) . Przeczytałam i bliski mi był zwłaszcza ten wątek swoistego dualizmu, o którym w cytatach poniżej: „Dla Kuncewiczowej jednak równie ważne jak swobodne podróżowanie było zakorzenienie się i więź z miejscem, do […]

Więcej

„Zapach mężczyzny” Agnety Pleijel. Jeśli chcecie zrozumieć kobietę, która walczyła o całe życie.

Czytajcie Agnetę Pleijel jeśli chcecie stanąć blisko kobiety w procesie stawania się i przeobrażania. Jeśli chcecie zrozumieć jej emocje. Jeśli interesuje Was, jak odnajdowała swoją drogę w świecie. Jak łatała rozumem z sercem. Naukę z duchem. Miłość z niezależnością. Matkę z ojcem. Siłę mitu z mocą nauki. Jeśli chcecie zrozumieć, że walczyła o całość. Całe życie. We wszystkich jego aspektach. Jeśli wiecie, że umiejętności ukazania swoich wrażliwych miejsc jest w istocie najważniejszym asem w rękawie dobrego, które może nas spotkać. Jeśli chcecie umieć niekiedy dopuścić łzy choć czasem Waszą pierwszą reakcją jest tylko zacisk szczęki. Jeśli nie szukacie pasteli, co […]

Więcej

Głęboko intymne pisanie. „Wróżba. Wspomnienia dziewczynki” Agnety Pleijel.

Może nie są to książki specjalnie odkrywcze, czy przełomowe, ale zupełnie nie o to w tej literaturze  chodzi. Sedno tkwi w głęboko intymnej atmosferze, jaką Pleijel udaje się stworzyć swoim pisaniem. To pozwala chłonąć je całą sobą, spotykać się z czyimś doświadczeniem, emocjami, przemyśleniami tak blisko jak to tylko możliwe. Dotykałam we „Wróżbie” życia małej dziewczynki, która niesie na sobie odpowiedzialność za kłótnie rodziców. A potem za porzuconą matkę. I ojca, który nie umie podjąć decyzji? Młodej kobiety, która wyrywa się na wolność, by tworzyć siebie, ale wciąż dźwiga bagaż. Najstarszej siostry. Dziewczyny. Kochanki. Przyjaciółki. To historia tworzona prostymi środkami, […]

Więcej

„Na oślep”. Siri Hustvedt zawsze w formie, ale wolę ją dojrzalszą.

„Na oślep” to debiutancka powieść Siri Hustvedt. „4 3 2 1” to przedostatnia powieść Paula Austera (w marcu 2025 ukaże się ostatnia napisana tuż przed śmiercią) . Długo czytywałam Paula Austera, męża Hustvedt, zanim w ogóle dowiedziałam się o jej istnieniu. Austera, tak się złożyło, świat mi nachalnie podsuwał. To mniej więcej long story short jeśli chodzi o przyczyny powstania profilu https://www.instagram.com/kobiecasilawsparcia/ Jeśli nie przykładało się do tego należytej uwagi, świat praktycznie zawsze proponował, w ramach tak zwanej dobrej literatury, literaturę mężczyzn (dopiero sporo młodsze ode mnie osoby mają już pewnie inne doświadczenie). Austera  raczej lubiłam, ale też nigdy nie […]

Więcej

„Była żona” Ursuli Parrott jest błyskotliwa, ale posyłam ją na śmietnik historii.

Przyciągnęła mnie między innymi okładka tej książki.Sprawdziłam, że pochodzi z wydania „Ex-Wife” z 1930 roku. Pierwsze wydanie miało miejsce w 1929 roku i zdobyło ogromną popularność. Polecało „Byłą żonę” wiele osób, które cenię, a temat wydawał się ciekawy: kobieta świeżo po rozwodzie w Nowym Jorku sto lat temu. Ale z jakiegoś powodu nie udało mi się  zaangażować w tę powieść. Styl jest bezsprzecznie błyskotliwy. Napisana jest z polotem, lekko, ironicznie, inteligentnie. Co doceniam. Świetnie oddane są obyczaje tamtego czasu (ale pijaństwo! Rozkwitające w blasku codzienności). Rozumiem jej niegdysiejszą popularność. Ale i tak książka na przemian irytowała mnie i smuciła. W […]

Więcej

Stara miłość i nowy (dla mnie) tytuł: „Małe cnoty” Natalii Ginzburg.

Krótkie eseje, 137 stron, a inspiracja wielka. Ginzburg dzieli się swoimi rozważaniami na temat pisania, dojrzewania, przyjaźni, miłości, wychowania, pracy. Jeśli przychodzi Wam teraz na myśl zalew poradników, to jednocześnie macie rację, podobne tematy i nic bardziej mylnego, bo w wykonaniu Włoszki to jest literatura. Lapidarna, prosta, do cna przemyślana. Pierwsza część jest po prostu bardzo dobra. Druga mnie zachwyciła. Między innymi tytułowe  „Małe cnoty”. Są o wychowaniu (a ja właśnie skończyłam powieść o tym tytule), więc dosłownie spijałam słowa z ust Ginzburg: „Dlatego dobrze by było, gdyby nasze dzieci już od małego wiedziały, że za dobro nie ma zapłaty, […]

Więcej

Wielowymiarowa polska proza. Dominika Słowik „Rybie oko”.

Choć mam już trochę dość historii o dorastaniu w niedostatku na polskiej prowincji, to okazuje się, że jak za temat bierze się dobra pisarka, a za taką uważam Dominikę Słowik (potwierdza to zresztą „Rybim okiem”) to jak najbardziej chcę czytać. Bo w jej wykonaniu to nie jest wypłakanie się w rękaw czytelniczki, tylko pełny, soczysty literacki obraz. A raczej seria obrazów. Każdy rozdział mógłby być oddzielnym opowiadaniem, a jednak razem składają się na jeszcze ciekawszą, zwartą i przemyślaną całość. W gruncie rzeczy nie obchodzi mnie, czy to autofikcja, czy też nie. Liczy się, że opisuje prawdę na jakimś głębszym poziomie […]

Więcej

Genialna literatura, która irytuje. Ludmiła Ulicka „Drabina Jakowa”.

To jest wielka literatura. Wielka obojętnością, bo to ponad 700 stron. Wielka długością przedstawionej historii – ponad sto lat. Wreszcie, wielka literacko. „(…)moim bohaterem jest istota. Nośnik tego wszystkiego, czym dysponuje człowiek – wysokością i niskością, odwagą i tchórzostwem, okrucieństwem i czułością, a także żądzą wiedzy”. Tą istotą jest rodzina Osieckich. Zaczynamy poznawać jej historię w Kijowie pod koniec dziewiętnastego wieku. Kończymy we współczesnej Moskwie przed napaścią na Ukrainę. Podróżujemy przez rosyjskie prowincje (miejsca zsyłki). Gruzję. Nowy Jork. A także przez wojnę, rewolucję, zmieniające się układy polityczne. Ale przede wszystkim – podróżujemy przez ludzi. Niosą nas pisane przez ćwierćwiecze listy […]

Więcej

Siri Hustvedt w formie. „Co kochałem”.

Siri Hustvedt to dla mnie jedna z tych pisarek, którą od razu, gdy tylko wpadła mi w ręce jej pierwsza powieść, chciałam czytać dalej. Wyczułam duży talent. I onieśmielający intelekt. „Co kochałem” też mnie zachwyciło. Hustvedt mniej tu meandrowała, uciekała na boki niż w pierwszej jej lekturze, z którą się zetknęłam, „Wspomnieniach przyszłości”. To bardziej klasyczna powieść. Z drobiazgowo odmalowanym światem przedstawionym, z długim trwaniem (co zawsze bardzo doceniam). Umożliwia głębokie wczucie się w sytuację głównego bohatera, wykładowcy akademickiego i jego najbliższych; żony – wykładowczyni, bliskiego przyjaciela rzeźbiarza (mieszkającego po sąsiedzku) i jego partnerki, też parającej się nauką, a także […]

Więcej

Angażująca autofikcja. „Ślimaki i śnieg” Agnety Pleijel.

Znacie pierwsze części tej trylogii?Ja nie. Edyta_z_oliwy napisała mi, że „Ślimaki i śnieg” to możliwość, dwie poprzednie pozycje to konieczność. Zatem natychmiast kupuję „Wróżbę. Wspomnienia dziewczynki” i „Zapach mężczyzny” (tym bardziej, że poleciła mi je mocno również Anna Kiełbasińska i Agat_i _litery), bo ja już teraz utonęłam w tej prozie. Nie od razu, bo przez pierwszy moment trochę kręciłam nosem, że to za blisko Ernaux (chodziło mi o zabieg mówienia o sobie młodszej w trzeciej osobie), ale szybko mi przeszło, bo naprawdę się wciągnęłam. Tak, to kolejna proza z nurtu autofikcyjnego, ale udana i ja chyba wciąż jeszcze odczuwam niedosyt […]

Więcej